Dlaczego wierzymy

dlaczego  wierzymy

 

W stronę starości PDF Drukuj Email

Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was nosił.
Iz 46,4


Możliwości i ograniczenia
Jesień życia to szczególny okres naszego istnienia. Jej początek nie zawsze związany jest z określoną liczbą lat. Starość może okazać się czasem nowych możliwości, nowych wyzwań, odkrywania nowych lądów. Zazwyczaj jednak przynosi też ograniczenia sprawności naszego ciała, a nasze zdrowie staje się kruche. Jedni potrafią jeszcze wiele zdziałać, a inni mają coraz mniej możliwości.
Gdy mija czas aktywności zawodowej, a związki rodzinne ulegają zmianie, nagle człowiek ma dużo czasu. Doświadczamy uczucia uwolnienia od dotychczasowych obowiązków. Przez to właśnie otwierają się możliwości dla nowych znajomości, działań, podróży i upodobań. Wbrew powszechnemu mniemaniu i w starości ludzie są bardzo twórczy i spragnieni poznania. Ograniczoność czasu czyni życie jeszcze bardziej świadomym; doceniamy każdy kolejny dzień, który przyjmujemy z Bożej dłoni.
Do ciężaru starości należy uczucie nieustannej utraty. Sił coraz mniej, nadwątlone zdrowie pogarsza się, pojawiają się ciężkie, często nieuleczalne choroby. Śmierć bliskich z sąsiedztwa każe dostrzegać własne przemijanie. Jakże ciężko wielu z nas zaakceptować konieczność zdania się na pomoc innych z powodu utraty samodzielności. Doświadczamy z jednej strony znaków nadziei, siły i radości, a z drugiej bólu, niepewności i goryczy. Ufając Bogu przeżywamy gorycz własnego lub cudzego cierpienia, jak również doznajemy pocieszenia.


Za rękę weź mnie Panie i prowadź sam,
już jestem coraz słabszy i sił mi brak,
me włosy posiwiały i osłabł krok,
sam kroczyć nie dam rady, więc przy mnie bądź.
Za rękę weź mnie Panie, bądź światłem mym,
nie mogę iść samotnie, nie opuść mnie.
Tak bardzo Ciebie pragnę, ujmij mą dłoń,
przeprowadź mnie przez ciemność w Ojcowski dom.
Za rękę weź mnie Panie, tak wołać chcę,
spójrz  drżące są me dłonie i brak w nich sił,
więc też w mojej starości nie opuść mnie,
i wprowadź mnie przez łaskę w niebiosa Twe.
A kiedy umrzeć przyjdzie, Ty przy mnie stój,
ofiaruj mi swą łaskę, wszak jestem Twój,
niech zasnę w Twoich ranach, tak miękko już,
niech wiecznie będzie znane: jam Twój, Tyś mój!


na motywach pieśni Julii Hausmann


Dzieło życia
Nie jest łatwo pożegnać się z pracą zawodową. Często nawet trzeba się przeprowadzić. Dzieci już dorosły, zadania rodzinne uległy
zmianie. Wszystko to wpływa na stan ducha. Musimy być przygotowani, aby ten czas nie stał się żałośnie pusty. Jak trudno jest uczynić krok, aby przekazać swoje dotychczasowe obowiązki, pozostawić to, co stale leżało nam na sercu. Jednak nasze uporządkowane przejście w stan spoczynku, konsekwentne przekazanie swoich dotychczasowych powinności, ułatwi następcy rozpoczęcie pracy. Pozostaje zadanie odnalezienia swojego miejsca w społeczeństwie.
Jesień życia to także czas sięgania pamięcią wstecz, aby ogarnąć dzieło swojego życia i podziękować Panu Bogu za wszystko, co
udało się dokonać. Jednocześnie pojawia się pytanie o to, co pozostało po latach naszej pracy, o to, co naprawdę się liczy. Jest to spojrzenie również na otwarte rany, na niewykorzystane szanse czy też na  poczucie winy. Dziełem życia jest umiejętność przebaczania, pogodzenia się z tym, co się wydarzyło, a przede wszystkim zdolność nieustannego odnajdywania swej drogi do Boga.


Na styku pokoleń
Tak wiele może się wydarzyć na styku pokoleń. Człowiek w starszym wieku jest w stanie szczodrze udzielać swego życiowego doświadczenia i życiowej mądrości. Może służyć radą, gdy tej rady potrzeba, zaś młodzi mogą wnosić w jego życie radość i energię. Tak więc niechaj dziadkowie, rodzice i dzieci wzajemnie się uzupełniają, wychodzą sobie naprzeciw, a przez to samotność i poczucie izolacji nie będą miały miejsca. Jakże często obawiamy się być ciężarem dla młodszych, którzy zanurzeni w nurcie życia muszą sprostać tak wielu zadaniom. Słowo z listu apostoła Pawła „Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy” (Ga 6,2) – mówiące o powinności wspólnego niesienia trudów życia pozwala nam ufać, że nie będziemy pozostawieni sami sobie.


Zawierzyć kolejny raz
Starość oferuje nam nowy krok w wierze. Mamy teraz możliwość, aby poświęcić się sprawom, na które prawie nigdy nie mieliśmy dostatecznie dużo czasu. Spoglądając wstecz trzeba zapytać samych siebie: jakie było to moje życie, co czeka mnie po śmierci? W przypowieści o robotnikach w winnicy, Pan Jezus opowiada o właścicielu winnicy, który do ostatniej godziny przyjmował nowych pracowników, zaś na koniec wszystkim dał jednakową zapłatę. Jaka mnie czeka zapłata? Najważniejsze jest to, że Bóg do końca nas szuka i zaprasza.


Modlitwy
Radość i wdzięczność
Dziś, Boże mój, pragnę dziękować Ci za pełnię mojego życia. Dziękuje Ci za wszystkie małe radości mej codzienności, za ludzi, których spotykam i za moich bliskich, za śpiew ptaków i za każde drzewo, każdy krzew. Tak wiele jest tych chwil i spraw, które wzbogacały moje życie. Pomóż mi, Panie, żyć w stałej świadomości tego wszystkiego, co było i jest bogactwem moich dni. Nie chcę się skarżyć na to, co jest mi ciężarem. Czerpię radość z Twojej wielkiej wierności i mam pewność Twojego przebaczenia. Dopomóż mi, Panie, dostrzegać tych, wśród których żyję. Nie wiem, ile jeszcze czasu mi odmierzono. Dlatego też chcę Tobie, dobry Boże, dziękować za każdy dzień, każdą chwilę, którą pozwalasz mi przeżyć. Amen.


Dzielić się doświadczeniem
Starzeję się, mój Boże, ale jeszcze nie tak, aby nie dostrzegać tego, co się wokół mnie dzieje.
Tak bym chciał dzielić się moim życiowym doświadczeniem. Daj mi, Panie, odnajdywać właściwe słowa, które moje dzieci i wnuki będą mogły zrozumieć i przyjąć. Amen.


Samotnym być
Tak często muszę żegnać tych, którzy stali blisko mnie. Teraz boleśnie odczuwam samotność i opuszczenie. Przeminęły dni pełne działania. Boże mój, daj mi odczuć Twoją bliskość, aby także w mojej samotności nadal płonął jasny płomień nadziei. Amen.


Mój ciężar
Panie, widzę, jak staję się ciężarem, kolejnym przypadkiem do pielęgnacji. Czy moje życie ma jeszcze sens? Chcę się przygotować do chwili spotkania, gdy powołasz mnie do siebie. Podtrzymuj mnie aż do tej chwili, gdy dane mi będzie stanąć przy Tobie.
A kiedy umrzeć przyjdzie, Ty przy mnie stój,
ofiaruj mi swą łaskę, wszak jestem Twój,
niech zasnę w Twoich ranach, tak miękko już,
niech wiecznie będzie znane: jam Twój, Tyś mój! Amen.

 




Wszystkie prawa zastrzeżone © Koszalin.Luteranie.pl